Może na początek zacznę od tego,że firma Origins promuje piękno wewnętrzne i zewnętrzne. Produkty Origins bazowane są głownie na składnikach roślinnych i olejkach aromatycznych. Natura jest najważniejszym pojęciem w filozofii Origins.
Kosmetyki nie są stosowane na zwierzętach. Krem zamówiłam z czystej ciekawości,byłam bardzo ciekawa czy faktycznie godny jest swojej ceny a przede wszystkim czy działa. Jest to jeden z najlepszych i najczęściej kupowanych kosmetyków przez klientów.


Krem ma za zadanie dodać nam z samego rana lub kiedy potrzebujemy blasku, ma w naturalny sposób 'oświetlić' naszą skórę pod oczami.
Ma zapobiec oznakom zmęczenia ,jednocześnie poprawić mikrokrążenie i zwiększyć przepływ energii,skórą ma pozostać elastyczna i wygładzona.
Główną zasługą kremu jest walka z cieniami i workami pod oczami. Wzmacnia naczynia i działa przeciwzapalnie, nadaje skórze miękkość i przywraca nawilżenie.
Głównymi atutami kremu są składniki,które głównie opierają się na :
- kompleks kofeiny z ziaren kakao
- żenszeń panax
- ekstrakt z magnolii
- naturalne rozjaśniacze optyczne
Poza tym krem nie zawiera:
- Parabens
- Sulfates
- Synthetic Fragrances
- Synthetic Dyes
- Petrochemicals
- Phthalates
- GMOs
- Triclosan



Krem ma pojemność 15ml,bezzapachowy i przeznaczony do wszystkich rodzajów skóry.
Konsystencja jest bardzo bogata w składniki,ale nie tłusta. Bardzo szybko wnika w skórę i w mgnieniu oka pozostawia ją wygładzoną i lśniącą. Efekt,który widzicie na mojej dłoni, właśnie taki otrzymujemy po aplikacji kremu pod oczami.
Zawsze nakładam go rano,odrobinę również daję na górną powiekę oka.
Nie mam problemu z workami i cieniami pod oczami,ale skóra wygląda jak nowa. Sprawdziłam również krem na moim chłopaku i byłam w szoku. Naprawdę działa w mgnieniu oka,i redukuje wszystkie cienie.
Nie muszę nawet używać rozświetlacza pod oczy,ponieważ po aplikacji kremu mogę przez dłuższy czas cieszyć się glow eyes. ;)
Koniecznie muszę napisać,że efekt 'rozświetlania' skóry pod oczami przynajmniej u mnie jest cały dzień dopóki nie zmyje makijażu.

ale myślę,że warto ! Nie znam drugiego tak dobrego kremu,który działa w 100%.
Używam go ponad miesiąc i użycie jest minimalne, jest bardzo wydajny. Odrobina kremu wystarczy,abyśmy były zadowolone z działania i efektu.
Krem zakupiłam na stronie: http://www.origins.co.uk/
w Polsce możecie go dostać m.in na stronie : http://pl.strawberrynet.com/
Gorąco polecam Wam ten krem, zwłaszcza tym dziewczynom,które mają dosyć walki z cieniami i workami pod oczami,a także które borykają się z siną skórą pod oczami i wszystkim który chcą uzyskać naturalny blask.
Ania.
ja uzywam z tej firmy Vita Zing..Tn niby pseudo BB..Jestem bardzo zadowolona. pelling tez jak najbardzije polecam. zapach maja taki typowo zielarski;I
OdpowiedzUsuńBędę o nim pamiętać, skoro polecasz :)
OdpowiedzUsuńTo trzeba go wpisać na listę;)
OdpowiedzUsuńJeszcze nie miałam przyjemności testowania tego produktu.
OdpowiedzUsuńMoże być ciekawy, ale musiałabym zobaczyć jeszcze co zawiera.
OdpowiedzUsuńUwielbiam kremy, które nie zawierają parabenów :) Myślę ,że bym się z nim polubiła ;))
OdpowiedzUsuńW wolnej chwili zapraszam do mnie na news:*