poniedziałek, 17 czerwca 2013

Birchbox June 2013

W piątek dotarł do mnie Birchbox w nowej odsłonie bo pudełeczko tym razem nie jest różowe tylko pomarańczowe ;)
Po raz kolejny mam wrażenie,że Birchbox czyta w moich myślach, ponieważ zawsze gdy czekam na pudełeczko myślę sobie co bym chciała ! I tataram...
Oprócz kosmetyków Birchbox obdarował nas widokówkami z różnych części świata,które oczywiście możemy wysłać.

                                   

Jedynym produktem,z którego nie jestem zadowolona  jest lakier do paznokci o niby pastelowym kolorze(dostałam 2)  wpadającym w ekri, biel... sama  nie wiem jaki to kolor. Nie wiem czy będę go używać,ponieważ nie czuje się dobrze w takich kolorach,ale zobaczymy;)
Jeżeli nie,to na pewno się nie zmarnuje ;)

A co dostałam?
* Protect&Detangle Ł15.00
Spray do włosów przeciw promieniom UVA

* Coola Ł26
Filtr do twarz ogórkowy SPF 30

*Noble Isle Ł20.00
żel po prysznic

*Color Club+Birchbox Ł10.00
lakier do paznokci x2 kolor Mod in Manhattan


*ModelCo
Eye Define Eye Pencil Ł14.00

                             

                             



Ania.                              

niedziela, 2 czerwca 2013

RMK Cleansing Balm

Nie tak dawno jak w Marcu subskrybowałam pierwsze pudełeczko Birchbox, w którym otrzymałam próbkę pewnego kosmetyki,który od razu mnie zainteresował.
Oczywiście nie testuje wszystkich kosmetyków od razu,ponieważ wszystko czeka u mnie na swoją kolej zwłaszcza kiedy chodzi o pielęgnacje twarzy, nie lubię mieszkać i nakładać wszystkiego na raz.

RMK Cleansing Balm  jest to nic innego jak olej w formie tak jakby wosku, albo zbitego balsamu,który pod wpływem ciepła tzn kiedy nakładamy go na twarz rozpuszcza się i  w błyskawiczny sposób odżywia i oczyszcza naszą twarz. Balsam jest przeznaczony do wszystkich rodzajów cery,nawet tej dojrzałej. 
Wzbogacony jest  Damascus Rose oil, który  pomaga naprawiać skórę, łagodzi podrażnienia, stany zapalne i wszelakie wypryski,a także w delikatny sposób relaksuje naszą skórę twarzy .
Dodatkowymi składnikami,które również maja wpływ na nasza cerę to olej z awokado i pestek winogron. Odżywiają i nawilżają naszą skórę. Dzięki bogatej konsystencji, balsam bardzo dobrze radzi sobie z każdym makijażem nawet tuszem do rzęs, a nasza skóra pozostaje miękka,idealnie oczyszczona i nawilżona. 


                                     
Nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim produktem,ale muszę bez bicia powiedzieć, że skradł moje serce ! Dawno,dawno nie miałam nic tak dobrego i skutecznego jeżeli chodzi o oczyszczanie mojej cery a także o jej nawilżenie. Skóra była naprawdę jedwabista w dotyku, nie potrzebowałam nawet małej dawki kremu... Zauważyłam również,że bardzo dobrze radził sobie z bliznami po drobnych krostkach,a także w delikatny sposób jakby zapobiegał pojawieniu się nowych. 
Ale to co mnie najbardziej urzekło to stan mojej twarzy po aplikacji tego balsamu, w mgnieniu oka znikały zaczerwienienia , robiła się tak jakby jednolita i zostawała  pięknie oczyszczona.
Tak jak wspomniałam wcześniej jest to olej w postaci balsamu mocno zbitego (albo wosku),który po nałożeniu na twarzy roztapia nastepnie wykonujemy delikatny masaż i zmywamy letnią, nie gorąco wodą. 

W próbce otrzymałam  25g,wystarczyło mi to na ponad miesiąc używania codziennie wieczorem,jest wydajny, zapach jest bardzo delikatny i w żaden sposób nie przeszkadza w aplikacji. Możemy wyczuć delikatną nutę różaną. Kolor balsamu jest również deliaktnie różowawy.
           (źródło Birchbox)        
Skład:
Hydrogenated Polydecene, Caprylic/Capric Triglyceride, Ethylhexyl Palmitate, PEG-20 Glyceryl Tri Isostearate, Paraffin, Diphenylsiloxy Phenyl Trimethicone, Synthetic Wax, Fragrance (Parfum), Microcrystalline Wax (Cera Microcristallina), Hydrogenated Microcrystalline Wax, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Simmondsia Chinensis (Buxus Chinensis) Seed Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Ethylene/Propylene copolymer, Polyethylene, 2-Ethylhexyl Dimethoxybenzylidene Dioxoimidazolidine Propionate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Dimethoxy Di-p-Cresol, Hydrogenated Polyisobutene, Phytosteryl/Behenyl/Octyldodecyl Lauroyl Glutamate, Ethylhexyl Hydroxystearate, BHT, Lauroyl Lysine, Tocopherol, Citronellol, Geraniol, Red 7 (CI 15850:1).
 
                                         
Używanie tego cuda , było bardzo przyjemne,ponieważ nakładając je na moją twarz miałam wrażenie,że moja skóra właśnie takiego ' luksusu' potrzebowała.  I wyglądała lepiej tzn została nawilżona,dobrze oczyszczona ,zrelaksowana oraz jedwabista w dotyku.

W oryginalnym opakowaniu możemy dostać 100g produktu za 29Ł.  (około 150zł)
ale uwierzcie mi,że warto !

Ja chyba skuszę się na oryginalne opakowanie. ;)

Dziewczyny mieszkające w UK mogą zamówić m.in na stronie http://www.beautybay.com/skincare/rmk/cleansingbalmm/
a w Polsce http://alejka.pl/rmk-cleansing-balm-100g-3-3oz.html


Używacie takiego typu produkty? Jeżeli tak to może polecacie coś równie godnego uwagi.
 

Ania.

poniedziałek, 27 maja 2013

Długo wypatrywałam te perełki...

Po tym jak zniszczyłam sobie włosy pewnym produktem (o,którym na pewno Wam nie długo wspomnę) oczywiście musiałam je podciąć, ale również zaopatrzyć się w jakieś dobre odżywki, maski a przede wszystkim serum ! I tak trafiłam na Organix, Nourishing Coconut Milk Anti - Breakage Serum (Odżywcze serum wzmacniające) ,   tyle razy przechodziłam obok tych produktów obojętnie,nie wiem dlaczego ale myślalam,że kolejna nazwa 'organix' jest jakimś chwytem reklamowym . Za wczas na dłuższa recenzję, ale po dwóch uzyciem jestem zachwycona tym produktem, jego składem i zapachem. Włosy są błyszczące i miękkie w dotyku.

Następne produkty to Sanctuary Spa Covent Garden, na temat tych kosmetyków również będzie oddzielny post (bo warto) wspomnę tylko,że
kosmetyki używane są w ekskluzywnym Spa z Londynu, mieszczące się na Covent Garden.
Korzystając z promocji 3for2  kupiłam
5 Minute Thermal Detox Mask i Exfoliating Pore Refiner. 

                                 

Peeling do ciała
Soap & Glory, Sugar Crush Body Scrub (Peeling do ciała) Peeling do całego ciała z rozbitego brązowego cukru, słodkiej limonki, oleju migdałowego i ziaren makadamia.
Jeżeli jeszcze go nie próbowałyście to żałujcie, jest to jeden z najlepszych peelingów jakie miałam.

Szczotka do masażu ciała antycellulitowa. Regularne masowanie wygładza skórę. Sprawia, że ciało jest bardziej jędrne.Nigdy wcześniej nie miałam, zobaczymy. 

                                    

Podkład Benefit Hello Flawless Oxygen WOW.  Tym razem również kolejna próbka tym razem troszkę większa... sama nie wiem co myśleć o tym podkładzie z jednej strony jestem nim zachwycona,ale z drugiej coś mnie od niego odciąga . 



Ania.

wtorek, 21 maja 2013

Birchbox May 2013


Miesiąc Maj wg. Birchbox jest miesiącem zabawy,słońca i imprez ;))
Dołączona gazetka jest pełna porad i inspiracji, a wizażystka gwiazd Julia Carta pomoże nam je poznać.
Birchbox wspiera również Fashion Targets Breast Cancer, tym miesiącu - 30% ich sprzedaży e-sklepów w  będą przekazane na cele charytatywne, a także otrzymamy rabat  5 funtów,gdy zaprosimy swoich znajomych do zabawy w pudełeczka Birchbox do 31maja.

Muszę powiedzieć,że po raz kolejny jestem zadowolona z pudełeczka,a raczej z jego zawartości. Otrzymane produkty wg mnie są bardzo konkretne ;)

                                         

* OPI - lakier do paznokci w kolorze karmelowym Ł11,50

* Element Herbology - Cell Plumping Facial Moisturiser SPF8   Ł42,00
Krem nawilżający do skóry suchej z witaminami,minerałami i przeciwutleniaczami.
W składzie możemy spotkać: olej arganowy, inchi i oleje z wiesiołka dostarcza kompleks kwasów tłuszczowych bogatych w omega 3, 6 i 9 a także
Pearl Extract and Royal Jelly, Koenzym Q10.  Jestem bardzo ciekawa tego kremu !

*
B/Attitude Body Soufflé-  balsam nawilżający z masłem shea Ł24,00

*
Make Believe Shimmer Lip gloss- błyszczyk do ust Ł7,50

*
Doctor Duve Anti-Aging & Firming Eye Cream Ł115,00
Ujędraniajacy krem od oczy z kolagenem i kwasem hialuronowym, przyznam,ze cena kremu mnie zabija ... jestem ciekawa jego działania !

*
Kusmi Tea Detox Tea Ł13,85
Zielona herbatka z trawą cytrynową, spróbowałam raz i chyba już zostanie ze mną na zawsze. 


oraz... kupony i przypomnienie o badaniu piersi !
Pamiętajmy o tym dziewczęta,abyśmy chociaż jeden raz na pół roku badały się, to nic nie boli, a możemy zyskać bardzo wiele !

                                    


Ania.

piątek, 17 maja 2013

Schwytany na gorącym uczynku !


Na tego liska polowałam jakiś czas,ale czekałam na przecenę ... i się doczekałam!
Poduszka z 6Ł przeceniona byłą na 1Ł bez żadnego wahania w moim koszyku znalazły się 2.
Oczywiście poduszka  kupiona była w Primarku.

Uwielbiam takie poduchy, w prosty albo szykowny sposób mogą służyć nam do ozdoby pokoju.
Koniecznie jak będziecie na wakacjach w UK, zajrzyjcie do Primarka nie mówię teraz u ubraniach (bo ta swoją drogą),ale rzeczy do domu mają genialne!

                                  

Czyż nie prezentuje się pięknie??


Ania.

środa, 15 maja 2013

GinZing™ Refreshing Eye Cream - najlepszy krem pod oczy .

Nie dawno robiłam TAG 'ile warta jest twoja twarz' KLIK i tam wspomniałam Wam o kremie pod oczy z firmy Origins.

Może na początek zacznę od tego,że firma Origins promuje piękno wewnętrzne i zewnętrzne. Produkty Origins bazowane są głownie na składnikach roślinnych i olejkach aromatycznych. Natura jest najważniejszym pojęciem w filozofii Origins.

Kosmetyki nie są stosowane na zwierzętach.
Krem zamówiłam z czystej ciekawości,byłam bardzo ciekawa czy faktycznie godny jest swojej ceny a przede wszystkim czy działa. Jest to jeden z najlepszych i najczęściej kupowanych kosmetyków przez klientów.


Krem ma za zadanie dodać nam z samego rana lub kiedy potrzebujemy blasku, ma w naturalny sposób 'oświetlić'  naszą skórę pod oczami.
Ma zapobiec oznakom zmęczenia ,jednocześnie poprawić mikrokrążenie i zwiększyć przepływ energii,skórą ma pozostać elastyczna i wygładzona.
Główną zasługą kremu jest walka z cieniami i workami pod oczami. Wzmacnia naczynia i działa przeciwzapalnie, nadaje skórze miękkość i przywraca nawilżenie.

Głównymi atutami kremu są składniki,które głównie opierają się na :
-
kompleks kofeiny z ziaren kakao
-
żenszeń panax
- ekstrakt z magnolii
-
naturalne rozjaśniacze optyczne

Poza tym krem nie zawiera:
- Parabens
- Sulfates
- Synthetic Fragrances
- Synthetic Dyes
- Petrochemicals
- Phthalates
- GMOs
- Triclosan
  
                                     

Krem ma pojemność 15ml,bezzapachowy i przeznaczony do wszystkich rodzajów skóry.
Konsystencja jest bardzo bogata w składniki,ale nie tłusta. Bardzo szybko wnika w skórę i w mgnieniu oka pozostawia ją wygładzoną i lśniącą. Efekt,który widzicie na mojej dłoni, właśnie taki otrzymujemy po aplikacji kremu pod oczami.

Zawsze nakładam go rano,odrobinę również daję na górną powiekę oka.


Nie mam problemu z workami i cieniami pod oczami,ale skóra wygląda jak nowa. Sprawdziłam również krem na moim chłopaku i byłam w szoku. Naprawdę działa w mgnieniu oka,i redukuje wszystkie cienie.
Nie muszę nawet używać rozświetlacza pod oczy,ponieważ po aplikacji kremu mogę przez dłuższy czas cieszyć się glow eyes. ;)

Koniecznie muszę napisać,że efekt 'rozświetlania' skóry pod oczami przynajmniej u mnie jest cały dzień dopóki nie zmyje makijażu.
Jedynym minusem dla nie których może być cena, krem kosztuje 21Ł czyli około 100zł
ale myślę,że warto ! Nie znam drugiego tak dobrego kremu,który działa w 100%.

Używam go ponad miesiąc i użycie jest minimalne, jest bardzo wydajny. Odrobina kremu wystarczy,abyśmy były zadowolone z działania i efektu.

Krem zakupiłam na stronie: http://www.origins.co.uk/ 
w Polsce możecie go dostać m.in  na stronie : http://pl.strawberrynet.com/



Gorąco polecam Wam ten krem, zwłaszcza tym dziewczynom,które mają dosyć walki z cieniami i workami pod oczami,a także które borykają się z siną skórą pod oczami i wszystkim który chcą uzyskać naturalny blask.


Ania.


środa, 8 maja 2013

'Szaleństwo' zakupowe.

Wczoraj wracając z pracy weszłam dokładnie na chwilkę do Boots, weszłam tylko po jedną rzecz (  krem Avene,) a skończyło się jak zawsze ;))

Na stoisku Benefit,poprosiłam panią o próbkę podkładu Hello Flawless Oxygen WOW!
Słyszłam mnóstwo pozytywnych opinii,dlatego postanowiłam,że wypróbuje go na sobie. Dam Wam na pewno znać jak się u mnie sprawdził.
Oprócz podkładu spróbowałam korektora 
fakeup. I już prawie go miałam w koszyku,ale zrezygnowałam.

Następnymi rzeczami to krem do rąk Nivea Q10, nigdy wcześniej go nie miałam ale po pierwszym użyciu jestem nim zachwycona.
Następną zdobyczą jest  Nivea Good-Bye Cellulite Gel-Cream. W sumie planowałam kupić inny balsam ale skusiła mnie promocja half-price ;)
Nie mam problemu z cellulitem,ale lubię kiedy moja skóra jest napięta i jędrna, jestem bardzo ciekawa jak zadziała ten balsam.


Kontynuacja Nivea, żel pod prysznic i antyperspirant. I na koniec maska g
łęboko nawilżająca maska do włosów z Dove z  lekkimi odżywczymi olejkami. Miałam kiedyś jej próbkę i byłam zachwycona działaniem, świetnie nawilża włosy i działa wygładzająco. 

I to by było na tyle mojego 'szaleństwa' zakupowego. ;))

Ostatnio zamówiłam mydełko aleppo i już nie mogę się doczekać,aż trafi w moje ręce.

Ania.

poniedziałek, 6 maja 2013

Przegląd lakierów do paznokci- ulubione kolory na lato

Korzystając z długiego weekendu i wolnego czasu, robiłam m.in wczoraj małe porządki, aż natrafiłam na koszyczek z lakierami do paznokci. Zimą praktycznie do niego nie zaglądałam,ponieważ wybierałam lakiery hybrydowe.
Nie mam fioła na punkcie lakierów do paznokci,ale muszę przyznać,że często je kupuje. Te,które już mi się znudzą mam komu oddać - nic się u mnie nie marnuje.

Jak wspomniałam wcześniej uwielbiam malować i zmieniać lakiery do paznokci, szczególnie u stóp, mogłabym zmieniać kolor co 2 dni ;)

Dzisiaj chcę wam pokazać lakiery ze starej kolekcji 2011/2012 do których bardzo często wracam  szczególnie w okresie wiosna/lato możecie go u mnie spotkać. 

Zimą uwielbiam zgaszone kolory tj. czekolada,brąz, wszelkiego rodzaje fiolety,szarości i klasyczna czerwień.

Pierwszi ulubieńcy to lakiery z firmy E.L.F  jest mnóstwo opinii na temat wytrzymałości tych lakierów ja jestem z nich bardzo zadowolona , zwłaszcza moim ulubionych lakierem jest kolor czekoladowy,gdzie niestety już go nie mogę dostać na ich stronie ;( szukałam również innych firm z podobnymi odcieniami,ale nie udało mi się go znaleźć. 

* Koral wpadający w delikatny  pomarańcz
* Piękny Barbi róż
* Klasyczna czerwień u barwie soczystej wiśni

                                          

Słynna kolekcja Barry M, tutaj mam mieszane zdanie. Jeżeli chodzi o kolekcje to mają przepiękne,zjawiskowe kolory ale jeżeli chodzi o ich jakoś to różnie  z tym bywa,ponieważ nie każdy lakier rozprawadza się dobrze po płytce paznokcia i jeżeli chodzi o wytrzymałość to też jest z nimi równie, ale mimo tych wad często sięgam po ich lakiery. W tamtym roku sięgałam po właśnie te 3 lakiery,które wyglądają przepięknie nie zależnie od tego czy mamy opaloną skórę czy też jesteśmy bladziochami;)

* 321 Indigo piękny granat/niebieski
*306 Blueberry kolor nieba
* 290 Spring Green zdecydowanie kolor wiosennej trawki

                                          
I już ostatnie 3 lakiery,które równie urzekają to:

* nails inc. 351 kolor fuksja
* collection nr.48 Candy Floss , ulubiony kolor na lato  na stopy ;)
* Miss Sporty turkus z lekkimi drobinkami

                                         


Nie dawno zamówiłam po raz pierwszy lakiery z Avon, i już nie mogę się doczekać kiedy je dostanę bo uwierzcie wybrałam nieziemskie kolory,których nigdy wcześniej nie miałam .

Macie swoich ulubieńców,jeżeli chodzi o lakiery do paznokci? ;))


Ania.

środa, 1 maja 2013

Zadbaj o sobie usta - pięlęgnacja.

Która z nas nie marzy o pięknych i zadbanych ustach. To naprawdę nic trudnego,każda z nas może osiągnąć ten efekt wystarczy tylko odpowiednia pielęgnacja.

Usta to również nasza wizytówka, najbardziej pożądana przez mężczyzn. Nie wiem czemu,ale ja uwielbiam patrzeć na czyjeś ...

Skóra na ustach jest szczególnie wrażliwa i czasami bardzo trudno jest ją zregenerować, pamiętajmy o tym,że pomadka bądź błyszczyk na 'nie zadbanych' ustach nie wygląda zbyt atrakcyjnie,nawet przy pięknym makijażu . Niektóre źródła podają, że jest około 7 razy cieńsza od skóry dłoni! W dodatku jest bardziej podatna na wysuszenie i pękanie.

Chcę Wam pokazać w jaki sposób ja pięlęgnuje swoje usta. Szczególnie w okresie  zimowym , borykam się ze suchością i spierzchniętymi ustami, co czasami doprowadza mnie do szału: popękane usta, ból, szczypanie itp. 


Peeling.

Przede wszystkim powinnyśmy zacząć od peelingu ust. To jeden i chyba najważniejszy krok,żeby usunąć martwy naskórek z ust i jednocześnie je wygładzić.
Na rynku możemy dostać gotowe peelingi bądź scruby, ja obecnie używam polecam z Lush'a Bubble Gum.
Pięknie pachnie,przyjemnie się go używa i robi to co ma robić ;)
Gdy nie chcemy wydawać pieniążków możemy zrobić same peeling do ust, do tego będzie nam potrzebne:
 cukier i odrobina oliwy z oliwek,albo miód. Po takim zabiegu nasze usta będą kusić ;)

                                                  
Masaż ust.
Mało osób wie, jak równie ważną rzeczą jest masaż ust. Potrzebna nam będzie do tego najlepiej miękka szczoteczka do zębów. Usta masujemy bardzo delikatnie przez 1 minutę kolistymi ruchami. Zabieg najlepiej wykonać przed snem.

Pomadka ochronna,balsam,maści,witaminy.

Tutaj mamy spore pole do popisu,ponieważ istnieje mnóstwo preparatów,które mogą nam ułatwić życie i pozostawią nasze usta lśniące,miękkie i ponętne.

* Najlepszą i najtańszą rzeczą jest nic innego jak maść z witaminą A,którą działa bardzo zmiękczająco i nawilżająco, a także regeneruje naszą skórę.

                                                
* Na usta świetnie działa również masło shea, wazelina, sok z ogórka albo olejek kokosowy. Wystarczy,że posmarujemy usta i zostawimy na 10minu.

* Nivea, Lip Butter - dla mnie to najlepsze lekarstwo i masełko do ust. Działa wprost rewelacyjnie, świetnie nawilża i pozostawia bardzo przyjemny malinowy zapach. Używam go na noc, jest bardzo gęsty i przyjemny w użyciu. Nie długo bedzie o nim oddzielna recenzja bo warto!

                                                   

* Balance Me- naturalny błyszczyk do ust,który równie zostawia je pięknie nawilżone i lekko powiększone.

* Yu-Be krem do skóry suchej z nutką mentolową.

                                                    
Domowe sposoby.
* Najlepszym domowym sposobem jest miód. Działa on głównie regenerująco i nawilżająco, jest to najlepsze lekarstwo na suchą i spierzchniętą skórę ust. Usta należy posmarować grubą warstwą miodu, a po 5-10 go zmyć.

* Na wargi świetnie działa także zimny masaż. Poprawia on ukrwienie, wzmacnia oraz ujędrnia naskórek.
Kostkę lodu owiniętą cienką bawełną należy przeciągnąć kilkakrotnie po wargach. Zabieg powinno się powtarzać raz w tygodniu.

* Dość znanym zabiegiem jest też zabieg polegający na nałożeniu maseczki składającej się z: pokruszonych dwóch kostek lodu, łyżeczki śmietanki i paru kropel cytryny. Maseczkę należy zostawić na ustach na 10 minut.

* Okład z masła orzechowego.
Mieszamy ze sobą łyżeczkę masła orzechowego, łyżkę śmietany oraz kawałek rozgniecionego banana. Uzyskaną papkę nakładamy na usta

* Balsam ochronny
45 gram olejku migdałowego oraz 7 gram wosku pszczelego mieszamy z łyżeczką miodu i podgrzewamy na małym ogniu przez 2-3 minuty. Odstawiamy do ostudzenia, a następnie dodajemy 4 krople olejku miętowego lub pomarańczowego. Całość przekładamy do niewielkiego pojemnika.

Jestem bardzo ciekawa,jak Wy dbacie o usta. I co polecacie.


Ania.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Korzystając z pięknego słońca...

Od tygodnia w Londynie świeci piękne słoneczko, mam nadzieję,że ten tydzień równie będzie pogodny, bo od razu człowiek czuje się lepiej ;))

Nie tak dawno wypatrzyłam świetną tunikę w primarku,którą możemy nosić na kilka sposobów.
Połączyłam ją ze zwykłą czarną kurtką i czarnymi rajstopami, niby zestaw prosty,ale coś mnie  w nim urzeka.
Podoba Wam się?



   




                          


Ania.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Zdrowe przekąski z Holland&Barrett

Zawsze gdy tylko jestem w pobliżu , zaglądam do Holland&Barrett,  mogę powiedzieć,że jest to jeden z moich ulubionych sklepów ze zdrową żywnością. Zawsze znajdę tam jakieś dobroci za małą cenę. 

                                         
Tym razem było tak samo. Jedną  z moich ulubionych przekąsek jest Blackfriars - Yogurt Flapjack.  To nic innego jak batonik głównie z owsianki. Jedynym ich minusem jest przede wszystkim duża zawartość cukru i kalorii bo ma ich,aż 459!  Jeden batonik starcza mi na cały dzień.

Następne są Roasted Monkey Nuts, wszystkim znane orzeszki .

 

Skusiłam się również  na mieszankę z żurawiny,orzechów włoskich,ziemnych,laskowych,migdałów, suszonych jagód i rodzynek.
A druga z nasionami dyni,słonecznika,sezamu i siemię lniane.
Doskonały dodatek do musli, jogurtu albo sałatek.

Bardzo często robię sobie sama takie zdrowe przekąski, a gdy mam ochotę na coś słodkiego zawsze w torbie mam te smakołyki ;)
   

Lubicie taki rodzaj przekąsek?



Ania,

sobota, 20 kwietnia 2013

Testuje

Podkłady mineralne z Lily Lolo, na które już dawno miałam ochotę po przeczytaniu recenzji itp.
Jeszcze jak weszłam na ich stronę i zobaczyłam,że  mogę zamówić próbki podkładów a nie całe opakowania, tym bardziej nie mogłam się powstrzymać.

                                            

Jedynym minusem był wybór koloru, który jak wiemy nie do końca jest taki sam jak na stronie, ale po ciężkim decyzji wybrałam : Popcorn i Butterscotch.



Popcorn  ma naturalny odcień, a za to ButterScotch bardziej żółtawy.

Jeszcze nie miałam okazji ich przetestować bo paczuszka dotarła do mnie w środę, ale za chwilę wychodzę i zobaczę jak sprawdzają się na mojej skórze ;)

Podkłady mineralne zamówiłam na stronie: http://www.lilylolo.co.uk/
W Polsce zamówicie m.in na stronie: http://www.costasy.pl/


Jeżeli miałyście te podkłady bądź inne kosmetyki z firmy Lily Lolo dajcie mi znać !


Ania.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Birchbox Kwiecień'2013

Dzisiaj dotarło do mnie kolejne pudełeczko Birchbox, nie wiem czemu ale czekałam na nie z niecierpliwością;))

Po raz kolejny jestem zadowolona z produktów,które otrzymałam.
Wcześniej nie wspomniałam Wam,ale przed subskrypcją pudełeczka wypełniłam tak jakby taką ankietę,co mnie najbardziej interesuje, jaką masz cerę,skórę,włosy itp...

W tym miesiącu w pudełeczku czuć i widać wiosnę ;)
A pudełeczko z Marca zobaczycie ---> TUTAJ

Oczywiście jak w każdym jednym gazetka, z której możemy zaczerpnąć kilka inspiracji ...

  

A co znajduje się w pudełku?

* Gerda Spillmann / Renaissance Age Serum  Ł69,00
* La Societe Parisienne De Savons / Soap  Ł8,50
* Mirenesse/ Glossy Kiss Ł17,50  ( piękna malinowa pomadka do ust )
* Weleda/ Skin Food Ł8,95 ( krem do skóry suchej )
* Green&Spring / Relaxing Shampoo OR Conditioner Ł16,00  ( szampon z lawendą,rozmarynem i grejpfrutem)
* Paname Paris Mirror Ł7,50 ( lusterko w prezencie od Birchbox ) 

                                      

Oprócz firmy Weleda, inne nie są mi znane, ale wyglądają bardzo ciekawie .

Jeżeli słyszałyście o któryś z produktach, dajcie koniecznie znać !


Ania.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Barry M Liquid Eye Liner - Electric Blue

 Uwielbiam kolorowe kreski na powiece, wydaje mi się,że w cudowny sposób podkreślają kolor naszych oczu i nie tylko. A tym samym wyglądamy świeżo,a nasz makijaż zyska inny wymiar.
I właśnie taki efekt możemy uzyskać,za pomocą eyelinera Barry M- electric Blue.

Eyeliner posiada bardzo dobry pędzelek,za pomocą którego uzyskamy perfekcyjną kreskę ( nawet dla takich laików jak ja) makijaż staję się przyjemnością !  Wystarczy jedna warstwa/jedno pociągnięcie abyśmy otrzymały piękny, elektryczny niebieski kolor. Wyjątkowa, delikatnie kremowa konsystencja, umożliwia łatwą i przyjemną aplikację, nie obciążając delikatnego naskórka powieki.

                  

Bardzo szybko zasycha, i równie łatwo się go zmywa. Nigdy nie miałam problemu z pozbyciem się eyelinera.  Jeżeli chodzi o wytrzymałość to tu będę mu wierna na bardzo długo, ponieważ efekt utrzymuje się cały dzień,nawet w warunkach ekstremalnych (mam na myśli wysiłek fizyczny) . Poza tym nie pęka, nie odbija się na powiece i nie uczula - co również jest dla mnie ważne.

                                        

Wygląda prześlicznie! Niebieski kolor nadaje naszego spojrzeniu mnóstwo świeżości i troszkę tajemniczości.
Jak i w niezwykły sposób podkreśl kolor naszych oczu.
Mogłyście  zobaczyć go  u mnie  --- > TUTAJ 

Inny makijaż również z udziałem niebieskiego eyelinera ale już z innej firmy bo MakeUp Academy możecie zobaczyć u pięknej Iv

Jest to jeden z moich ulubionych eyelinerów i godnych polecenia! 


Cena nie jest w żaden sposób wygórowana koszt to : Ł4,79
W Polsce wiem,że dostaniecie produkty Barry M na allegro jak i na stronie http://kosmetykibarrym.pl/oczy/eyelinery/liquid-liners  za około 25zł.

 Poszukuje również eyelinerów w kolorach fluo, jeżeli wiecie gdzie mogę je dostać dajcie koniecznie znać !

 Ania.




sobota, 13 kwietnia 2013

TRESemme - KERATIN INFUSING CONDITIONER

Kolejny post dotyczący mojej pielęgnacji włosów, a dzisiaj najlepsza odżywka jaką kiedykolwiek używałam.
TRESemme -  KERATIN INFUSING CONDITIONER 


Firma Tresemme  słynie z produkcji kosmetyków do stylizacji włosów, jak i również od lat współpracuje z philipsem.
Ponad 40 lat temu, grupa najlepszych stylistów i ekspertów od pielęgnacji włosów zebrała się aby stworzyć produkt najwyższej jakości, na bazie najlepszych składników, dostępny do tej pory wyłącznie w salonach fryzjerskich. TRESemmé początkowo miało być również produktem przeznaczonym właśnie do wyłącznej sprzedaży w ekskluzywnych i renomowanych salonach fryzjerskich na całym świecie. Jednakże, w myśl idei Grupy, każda osoba powinna mieć dostęp do nowości kosmetycznych również tych przeznaczonych głownie dla salonów fryzjerskich. W ten sposób tworząc produkty o doskonalej jakości i właściwościach, dostępne dla każdego i wszędzie, ponieważ nowa fryzura po wyjściu z salonu powinna być w dalszym ciągu pielęgnowana najlepszymi kosmetykami stworzonymi w oparciu o najnowsze osiągnięcia salonów fryzjerskich by na jak najdłużej zachować piękny wygład i kształt fryzury. TRESemmé ma ponad 40 produktów, na których styliści polegają na co dzień oraz również zalecają do domowego stosowania.


Nigdy wcześniej wchodząc do sklepu nie zwracałam uwagi na te produkty ( a wielka szkoda) aż pewnego dnia skusiła mnie promocja half price, więc postanowiłam wypróbować te produkty.
Pierwszą rzecz,która wylądowała w moim koszyku to odżywka do z kreatyną.

 '' ODŻYWKA WYGŁADZAJĄCA DO WŁOSÓW KRĘCONYCH. DZIĘKI ZAWARTOŚCI KERATYNY SPRAWIA, IŻ WŁOSY STAJĄ SIĘ JEDWABISTE W DOTYKU, GŁADKIE, PEŁNE POŁYSKU I BARDZIEJ ZDYSCYPLINOWANE. WZMACNIA WŁOSY, NADAJE IM WITALNOŚCI I UTRZYMUJE W DOSKONAŁEJ KONDYCJI. UŁATWIA UKŁADANIE, JEST ZUPEŁNIE BEZPIECZNA DLA WŁOSÓW FARBOWANYCH.
BARDZO WYDAJNA, POJEMNOŚĆ 500ml. ''



Podpisuje się rękami i nogami pod tym co obiecuje mam producent.
Nie mogę w pierwszej kolejności nie wspomnieć o przepięknym zapachu ! Nie potrafię go opisać,ale nigdy wcześniej nie miałam tak ślicznego zapachu odżywki i nigdy nie utrzymywała mi się tak długo na włosach.
Konsystencja bardzo bogata i gęsta,ale bardzo łatwo rozprowadza się po włosach.
Jeżeli chodzi o działanie powiedziałabym,że jest ekspresowe.
Włosy w mgnieniu oko stawały się miękkie, nawilżone i jedwabiste.
Po wysuszeniu nie miałam problemu z rozczesywaniem, każdy kosmyk włosa współpracował ze sobą.
Jak wiecie ja nie używam suszarki do włosów,włosy schną mi same... Najczęściej schną mi w nocy jak śpię... Rano możemy sobie tylko wyobrazić,jak nasze włosy mogą wyglądać. I tu wielkie zdziwienie.
Włosy były piękne wygładzone, nie pojawił się w każdym bądź razie efekt puszenia się ani plątania. Ośmieliłabym się nawet napisać,że w znacznym stopniu włosy samoistnie się prostowały ;) Co dla mnie jest ogromnym plusem !
Stylizacja ich była tylko czystą przyjemnością, fenomenalnie się ze sobą dogadywaliśmy. 
Zapomniałabym wspomnieć,że jest  bardzo wydajna, czasami miałam wrażenie,że nic nie ubywa. Jedyny minus to opakowanie,z którego pod koniec zużycia odżywka wychodzi troszkę opornie.
Przetestowałam mnóstwo odżywek,ale żadna w tak fantastyczny sposób nie współpracowała z moimi włosami jak ta.

Myślę,że ten produkt pomoże dziewczynom,które mają problem z puszeniem się włosów!

Niestety produkty firmy Tresemme nie są dostępne w Polsce, wiem,że możecie je dostać na allegro cena około 25zł za 500ml.
U nas w UK produkty kosztują około 6F, ale bardzo często są na nie promocje - half price albo 3for2.
Dla lepszego otrzymania i utrzymania efektu w zestawie jest również szampon,spray i serum.

                                 

Jeżeli nie miałyście do czynienia w ta firmą,koniecznie zajrzyjcie na ich stronę i odwiedźcie sklepy. 
http://www.tresemme.com/

Ania.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Zapuszczanie włosów, co robię, czego używam

Nadal dostaje bardzo dużo pytań na temat mojej pielęgnacji włosów,co robię,jak o nie dbam, ile zapuszczam, jakich produktów używam itd.

Postanowiłam,że dzisiaj zrobię bardziej opisowy post i w ten sposób odpowiem Wam na wszystkie pytania. Również przez cały tydzień będziecie mogły zobaczyć i poczytać moje sposoby na piękne i zdrowe włosy    ( oczywiście to czego ja używam i polecam )

                                                           Od kiedy zapuszczam włosy?                                                           Zawsze miałam krótkie włosy,a raczej jakieś takie wyszarpane nigdy nie przywiązywałam do mojej fryzury i włosów uwagi i z tego co pamiętam też nigdy nie marzyłam o długich włosach, najlepiej się czułam w krótkich może to przez ten okres szkolny...
Śmiało mogę powiedzieć,że włosy w mig urosły mi jak byłam na wakacjach  w Londynie 4lata temu.
Przed wyjazdem miałam włosy przed ramiona, a po 3 miesiącach gdy wróciłam do Polski wiele osób kazało mi 'ściągnąć perukę' miałam włosy już dobrze za ramiona (myślę,że około 10cm urosły mi spokojnie) Nawet moja nie mogła uwierzyć jak to możliwe,że w tak krótkim tempie jest to możliwe. Od tamtej pory podcinam tylko końcówki.

                                                               Czy coś robiłam?                                                                          
Właśnie nie,nic nie robiłam. Używałam zwykłych szamponów i odżywek, wtedy nawet  nie miałam pojęcia,że mogłabym używać olejków,wcierek itp. , które w znacznej mierze ułatwiłyby wzrost włosa. 

                                                                Dieta a włosy .                                                                           
I to powinna być moja cała odpowiedź na temat mojej przygody z włosami.
Dlaczego? Ponieważ uważam,że to właśnie dzięki zdrowemu odżywianiu poprawiły mi się nie tylko włosy,ale również cera i skóra. Nie jadłam samej marchewki i nie piłam tylko wody,ale przez te 3 miesiące zmieniłam wszystko w mojej diecie. Godziny posiłków, więcej ruchu, aktywniejsze życie i całkowicie inny tryb życia...

                                                    Co jadłam? Co wprowadziłam do diety?                                                  
Przede wszystkim jadłam mnóstwo owoców,warzyw m.in szpinaku,brokułów,pełno-ziarnistego brązowego pieczywa, białego sera, i dużo wody! I to w sumie tyle z tego co pamiętam. Tak jak napisałam wcześniej przez 3miesiące pobytu tutaj wszystko zmieniło się na plus. Oczywiście jadłam te produkty wcześniej,ale nie w takiej ilości i nie codziennie. I jestem przekonana,że to w głównej mierze wpłynęło na wygląd moich włosów i tak jest po dzień dzisiejszy.
Nie jestem dobrym przykładem,aby pisać Wam co powinnyście jeść bo gdybym napisała czy ja się teraz zajadam to chyba byście mi nie uwierzyły ;> Ale nic,ważne ,że mam dobre chęci.
Wydaje mi się,że każda z nas jest inna i inne czynniki wpływają na to jakie wygląd mają nasze włosy, ale DIETA a może inaczej JEDZENIE OWOCÓW I WARZYW mogą zdziałać cuda!

Dzisiejsze moje  śniadanie wyglądało tak , same witaminki ;))


 
                                                   Czy używam jakiś specjalnych szamponów?                                            
Nie. Od zawsze używam  Head &Shoulders. Przede wszystkim jest to jeden z szamponów,który ratuje moje włosy gdy dostaję łupieżu ( od innych szamponach) . Lubię go za zapach, za to jak w delikatny ale skuteczny sposób oczyszcza i pielęgnuje moje włosy.
Ostatnio pomyślałam również o skórze mojej głowy i zakupiłam szampon z lawendą,z olejem kokosowym i pietruszką. Ale o tym już  w następnym poście.


W kolejnym również poście o tym,jakich produktów używam obecnie.
Mam nadzieję,że chociaż troszkę zaspokoiłam waszą wiedzę ;)) TUTAJ <-- moja wcześniejsza pielęgnacja
Teraz do mojej pielęgnacji podchodzę troszkę z większą rozwagą, mniej więcej wiem co lubią moje włosy,a czego nie. Staram się dbać o nie jak najlepiej, i gdybym dzisiaj miało odpowiedzieć na pytanie :
Czy jesteś zadowolona ze stanu swoich włosów - BEZ WAHANIA odpowiem,ze TAK.

Jeżeli macie pytania,piszcie śmiało.


Ania.

środa, 3 kwietnia 2013

Oatifix Fresh Face Mask - Lush

Dzisiaj parę słów na temat mojego ulubieńca, mowa o maseczce Lush Oatifix.
Jest to moja pierwsza maseczka z Lush'a, i jestem nią wręcz zachwycona ! Mam ochotę na więcej.

Oatifix, przeznaczona jest głównie do skóry suchej i wrażliwej. Jej główne składniki to banany, które wygładzają i nawilżają skórę oraz owies, który działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia oraz migdały powodujące dające efekt delikatnego peelingu oraz miód działający antybakteryjnie.

                                 

Wracając do maseczki...
Używałam ją 2 razy w tygodniu ze względu na bardzo krótką datę ważności (nie ukrywam,że nie wykorzystałam całej i musiałam wyrzucić,z tego powodu ubolewam najbardziej )
Przede wszystkim ogromny plus za piękny zapach, od samego otwarcie czujemy  świeże banany(które uwielbiam) migdały i delikatną nutkę wanilii.Konsystencja bardzo bogata w składniki i gęsta.  Po nałożeniu na twarz, maseczka w ciągu kilku sekund zasycha nam na twarzy. Trzymamy około 10-15minut, po czym spłukujemy letnią wodą.

Co zauważyłam?
Przede wszystkim bardzo dobrze nawilżoną twarz ! Miękką,świeża i promienną. Po zmyciu maseczki nadal czułam ten piękny zapach,który w ogóle nie przeszkadza,a wręcz przeciwnie chciało by się to nawet zjeść.
W jakimś stopniu niweluje moje niewielkie zaczerwienienia,z którymi borykam się głównie na polikach.
I w znacznej mierze poprawiła się kondycja mojej skóry na twarzy, miałam wrażenie,że nabrała nowego wygląda. Rano była świeża,promienna i wypoczęta.
Mogę śmiało powiedzieć,że jest to moja jedna z najlepszych maseczek, jakich miałam możliwość używać !

Pamiętajmy,że produkt musimy trzymać w lodówce.



Nie zauważyłam żadnych minusów.

Jeżeli macie problem ze suchą i wrażliwą skórą to wypróbuj koniecznie tą maskę. 
Ja w weekend zabieram się za jej odtworzenie w domu ;))
 


                                                                Warto wiedzieć,że                                                                      

Migdały
działają wygładzająco, zmiękczająco, odmładzają naszą skórę, i na dodatek pięknie pachnie.

Banan   pomoże nasycić skórę w witaminy, poprawić cerę i wygładzić drobne zmarszczki.
Miąższ owoców jest bardzo pożywny i jest w stanie zapobiec wysuszaniu naszej skóry oraz zwraca jej  płynność w bardzo krótkim czasie.


Skład:
Glycerine, Fine Oatmeal (Avena sativa), Fresh Organic Bananas (Musa paradisiaca), Water (Aqua), Ground Almonds (Prunus dulcis), Illipe Butter (Shorea stenoptera), Kaolin, Talc, Vanilla Pod (Vanilla planifolia), Vanilla Absolute (Vanilla planifolia), Sandalwood Oil (Santalum austro-caledonicum vieill), Benzoin Resinoid (Styrax tonkinensis pierre), *Coumarin, *Benzyl Cinnamate, *Linalool, Perfume, Gardenia Extract (Gardenia jasminoides)


Cena: ok. 23zł / 75g
Price: £5.95/75g

                                                            This product is: Preservative Free         



Kisses,
Ania